Czekają na zadośćuczynienie
W Sali Sesyjnej Starostwa Powiatowego odbyło się zebranie Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy Górników Koła Rejonowego w Czarnkowie. Po odczytaniu rocznych sprawozdań, prezes organizacji Witold Jaremba, zapowiedział rezygnację ze stanowiska oraz zakończenie działalności Związku. Na koniec padły gorzkie słowa dotyczące sytuacji materialnej żołnierzy górników oraz braku postępu w procesie przyznawania im odszkodowań za przymusową pracę.
W spotkaniu, które mogło być ostatnim w historii związku, wzięła udział wyjątkowa liczba osób. Zapowiedź rezygnacji prezesa Jaremby z życia publicznego była znana od dawna. Tak więc kombatanci, jak i przedstawiciele władz samorządowych przybyli w komplecie. Obecny był też Adam Krzysztyniak – prezes z pilskiego okręgu RPŻG. Rejon działania naszych kombatantów obejmuje cztery powiaty, a zrzeszonych jest 110 członków – wymaga to wiele pracy, czasu i energii. Nie czuję się na siłach ciągnąć tego dalej – mówił do zebranych Jaremba. Jednak zarówno delegaci, jak i samorządowcy namawiali do podjęcia wysiłku i zmian organizacyjnych, by utrzymać Związek przy życiu. Burmistrz Franciszek Strugała obiecał pomoc na zasadach wolontariatu, by odciążyć Zarząd w najtrudniejszych pracach – prowadzenia dokumentacji, delegacji pocztu sztandarowego oraz sporządzania wniosków o dofinansowania. Z ciekawą ofertą wyszedł starosta Wiesław Maszewski, proponując opiekę młodzieży szkolnej. Związek mógłby ściśle współpracować ze szkolną pracownią historyczną, kołem naukowym, czy izbą pamięci. Zarząd pełniłby wtedy jedynie funkcje reprezentacyjne i sprawował patronat nad podejmowanymi działaniami. Byłym żołnierzom-górnikom należy się pamięć. Tysiące z nich przeszło przymusową służbę w kopalniach i kamieniołomach, tracąc często życie lub zdrowie. W „czarnych szeregach” znajdowali się niepewni politycznie młodzi chłopcy, których jedyną winą było nieproletariackie pochodzenie lub brak wystarczającej akceptacji dla poczynań komunistycznego reżimu. Za swoją pracę nigdy nie otrzymali zapłaty. Obecnie nadal odmawia się im prawa do zadośćuczynienia za poniesione krzywdy. Wielu z nich już odeszło „na zawsze” – bez choćby symbolicznego „przepraszam”. Najmłodszy z członków koła ma 75 lat, inni dużo więcej. Czy ludzie w tym wieku i po tylu traumatycznych przejściach powinni dalej aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym? Podczas zebrania, nie odpowiedziano na to pytanie. Prezes Jaremba słusznie martwi się swoim i kolegów zdrowiem. Ile jeszcze można, pyta z żalem spowodowanym beztroską państwa o los ponad 10 tysięcy swoich towarzyszy. Wydaje się, że przyszedł czas na pokoleniową zmianę warty. Tym ludziom w obecnej chwili należy się już nie pomoc czy wsparcie. Ich trzeba po prostu wyręczyć, wręcz zastąpić. Przyjęcie sztandaru i obowiązków przez młodzież szkolną jest pomysłem wspaniałym. Przecież o to właśnie chodzi, o przekazanie pamięci i tradycji w sprawie, która ciągle z trudem wygrzebuje się spod przysłowiowej ziemi. Kiedy sztandar i dokumenty spoczną w muzealnym archiwum, nikt już nie wspomni o tej strasznej karcie polskiej historii. Powinni o tym pamiętać tak sami zainteresowani, jak i administracja publiczna.
Piotr Keil
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |