Grypa za granicą
Nie odbieram sygnałów o zachorowaniach na terenie naszej gminy – mówi Józef Demendecki, wójt gminy Dołhobyczów (woj. lubelskie). Gmina graniczy z Ukrainą, do tej pory jednak nikt z mieszkańców nie zgłosił objawów grypy, której epidemię ogłoszono u naszych wschodnich sąsiadów w piątek.
Według wójta, trudno mówić o samodzielnych działaniach ze strony gminy na wypadek rozszerzenia się epidemii.
– W wypadkach zagrożeń epidemicznych w sposób bezpośredni gmina samodzielnie działań nie podejmuje – oświadcza.
Jak podkreśla Józef Demendecki, samorząd szczebla gminnego nie jest przygotowany do pomocy medycznych, może jedynie wspomagać służby medyczne, jeśli taka potrzeba zaistnieje.
– Jeżeli coś by się działo, to myślę, że służba zdrowia jest przygotowana na wypadek zwiększonej liczby przypadków zachorowań – zapewnia. Dodaje, że są różne możliwości współdziałania, gmina może wspomagać inne służby i do tego jest jak najbardziej gotowa.
Według Józefa Demendeckiego pora roku sprzyja zachorowaniom, a sytuacja na terenie gminy - jeżeli chodzi o przeziębienia i infekcje - nie różni się obecnie od tych z poprzednich lat. - Miejmy nadzieję, że tak będzie nadal – dodaje wójt.
Wójt przyznaje, że mieszkańcy gminy zachowują się ostrożnie, ograniczane są wyjazdy na Ukrainę.
– Nagłośnienie w mediach swoje robi – dodaje. Jednak, jak zaznacza, paniki wśród mieszkańców nie ma, wszyscy normalnie pracują. - Na razie jest spokojnie i oby tak zostało – wyraża nadzieję wójt.
Wskutek epidemii grypy na Ukrainie zmarło sześćdziesiąt osób, wśród ofiar śmiertelnych jest 57 osób dorosłych, w tym dwie ciężarne kobiety, oraz troje dzieci. Według ukraińskiego ministerstwa zdrowia ogólna liczba chorych wzrosła do 191 tysięcy, w tym choruje 83 tys. dzieci. Hospitalizowano ponad 7 tys. osób, z czego 123 leżą na oddziałach intensywnej terapii.
Przewodnik samorządowy
2009-11-02