Starosta obiecał pomoc
Starosta Wiesław Maszewski przyjął grupę mieszkańców Radlinka protestujących przeciwko przejazdowi przez wioskę samochodów wywożących kruszywo z pobliskiej żwirowni. Sprawa miała swój początek w styczniu, kiedy to program interwencyjny wyemitowała TVN24. Emisja reportażu nie pomogła, samochody do dziś, zdaniem niektórych, zagrażają bezpieczeństwu oraz niszczą drogę.
Sprawa podzieliła wieś. Po emisji programu w TVN24, w Starostwie Powiatowym odbyło się zebranie, w którym uczestniczyła Rada Sołecka, Zarząd Powiatu, właściciel żwirowni, policja oraz przedstawiciele lokalnych samorządów. Uzgodniono, że przewoźnik ograniczy przejazdy i dokona zgodnie z przepisami naprawy fragmentu drogi. Po kilku tygodniach sprawa powróciła do powiatu. Tym razem inna, mniej zadowolona grupa mieszkańców z radnym Waldemarem Pawłowskim, spotkała się ze starostą, by wyrazić swoje niezadowolenie z wcześniejszych uzgodnień. Samochody dalej jeżdżą przez wieś, niszczą drogę i są niebezpieczne, a sołtys nie wyraża interesów większości mieszkańców – skarżyli się w gabinecie starosty. Podczas spotkania wyjaśniono wiele niejasności. Najważniejsza, to brak informacji o problemach z drogą powiatową. Nikt do tej pory nie wystąpił ze skargą do starostwa. Urzędnicy dowiedzieli się o fakcie z telewizji. Nie tędy droga – sugerował starosta Maszewski – jeżeli wpłynie wniosek większości mieszkańców w tej sprawie, to podejmiemy natychmiast działania. Bez tej wiedzy jesteśmy bezsilni. Przedtem mieszkańcy muszą jednak sami określić, czego chce większość. To jest własne zadanie sołectwa. Ciąg dalszy sprawy nastąpi, kiedy wieś sama określi swoje stanowisko i wystąpi z właściwym wnioskiem do powiatu. Zebranie mieszkańców wsi zapowiedziano na 19. marca.
Piotr Keil
Dojazd do żwirowni może być realizowany drogą, która nie przechodzi przez wieś. Wydając decyzję, Urząd Marszałkowski nie wskazał jej jednak jako jedynej.